Wysoki Kamień - najłatwiejszy szlak i widoki ze szczytu

Wieża widokowa na wysokim kamieniu w Szklarskiej Porębie, otoczona zielenią i górami.

Napisano przez

Albert Szulc

Opublikowano

20 sie 2026

Spis treści

Wysoki Kamień to jeden z tych izerskich szczytów, które dają dużo satysfakcji przy stosunkowo niewielkim wysiłku. To dobry cel na pół dnia: bez technicznych trudności, z wyraźnym podejściem, ale też z panoramą, która naprawdę broni całej drogi. Poniżej rozpisuję, który wariant wejścia wybrać, ile to zajmuje, co czeka na górze i jak uniknąć najczęstszych błędów przy planowaniu wycieczki.

Najkrótsza droga do dobrego wyboru trasy

  • Szczyt ma 1058 m n.p.m. i należy do Gór Izerskich, tuż nad Szklarską Porębą.
  • Najłatwiejszy wariant to zwykle żółty szlak z okolic Zakrętu Śmierci; w obie strony to około 2 godziny marszu.
  • Czerwony szlak z Szklarskiej Poręby Górnej jest dłuższy, ale wygodny logistycznie i dobry, gdy chcesz zacząć wycieczkę z centrum miejscowości.
  • Na szczycie działa zaplecze gastronomiczne, ale nie planowałbym tam noclegu.
  • To dobry cel na rodzinny wypad, o ile masz podstawowe górskie buty i liczysz się z leśnym podejściem.

Dlaczego ten szczyt tak dobrze sprawdza się na krótki wypad

Największa siła tego miejsca polega na proporcjach: podejście jest na tyle krótkie, że nie męczy psychicznie, a widok ze szczytu daje już pełne poczucie górskiej wycieczki. Z perspektywy turysty to bardzo uczciwy układ: wychodzisz na spacer, a wracasz z panoramą Karkonoszy, Gór Izerskich i dalszych pasm Sudetów.

Do tego dochodzi historyczny kontekst. To nie jest nowa moda z internetu, tylko miejsce z długą tradycją turystyczną, które od dawna przyciągało ludzi szukających punktu widokowego nad Szklarską Porębą. Ja właśnie za to cenię takie szczyty najbardziej: nie trzeba się tu "zasługiwać" na widok całodniowym marszem, ale też nie dostaje się go za darmo.

W dobry dzień panorama obejmuje nie tylko najbliższe pasma, ale też szeroki fragment Sudetów Zachodnich, więc trudno mówić o przypadkowym punkcie na mapie. To cel, który dobrze działa, jeśli chcesz połączyć krótki wysiłek z konkretną nagrodą na górze. Skoro wiadomo już, że warto tu wejść, czas dobrać trasę tak, żeby nie popsuć sobie wycieczki już na starcie.

Kamienny budynek z szarym dachem na zboczu góry, z widokiem na dolinę. Wysoki kamień w Szklarskiej Porębie, piękny krajobraz.

Który szlak wybrać, żeby wejść bez frustracji

Na Wysoki Kamień prowadzi kilka sensownych wariantów, ale w praktyce najczęściej wybór sprowadza się do dwóch tras: żółtej od Zakrętu Śmierci i czerwonej ze Szklarskiej Poręby Górnej. Jeśli chcesz wejść bez kombinowania, kierowałbym się prostą zasadą: żółty wybierz wtedy, gdy zależy Ci na krótszym i bardziej "wycieczkowym" wariancie, a czerwony, gdy wolisz zacząć w centrum miejscowości i zrobić z tego klasyczny spacer górski.

Szlak Czas wejścia Charakter trasy Dla kogo
Żółty z okolic Zakrętu Śmierci około 50 minut w górę, około 45 minut w dół Najkrótszy i najwygodniejszy logistycznie, z leśnym podejściem Dla większości turystów, rodzin i osób, które chcą zrobić półdniowy wypad
Czerwony ze Szklarskiej Poręby Górnej około 1 godz. 20 minut w górę, około 55 minut w dół Klasyczne wejście od miasta, dłuższe, ale nadal nieskomplikowane Dla tych, którzy wolą start z dworca i chcą dodać do wycieczki więcej marszu
Czerwony od Rozdroża pod Zwaliskiem około 35 minut w jedną stronę Najkrótszy wariant, dobry jako szybki dodatek do innej trasy Dla osób z małym zapasem czasu lub jako krótki postój w trakcie dłuższego dnia

Ja najczęściej polecam żółty wariant z Zakrętu Śmierci, bo daje najlepszy stosunek wysiłku do efektu. To właśnie ten typ trasy, przy którym nie musisz się zastanawiać, czy "będzie warto" po godzinie podejścia. Będzie, i to szybko. Skoro już wiadomo, który wariant ma największy sens, przejdźmy przez sam przebieg wycieczki, żeby nic Cię po drodze nie zaskoczyło.

Jak wygląda wejście w praktyce

Początek jest prosty: zostawiasz auto przy Zakręcie Śmierci albo ruszasz z Szklarskiej Poręby Górnej i od razu wchodzisz w rytm leśnego marszu. Szlak nie jest techniczny, nie wymaga wspinania, a jego największą zaletą jest to, że nie rozprasza. Idziesz wyraźną drogą, z czasem las się otwiera, a podejście zaczyna budować napięcie przed samym szczytem.

Właśnie to lubię w tej trasie najbardziej: jest czytelna. Nie ma tu na siłę "przygody", która w praktyce oznacza zgadywanie, gdzie odbić. Jeśli idziesz z dziećmi albo z kimś, kto nie ma dużego doświadczenia w górach, taki układ bardzo pomaga. Po drodze warto zwolnić przy ciekawszych skałkach i na moment spojrzeć w stronę doliny, bo właśnie takie krótkie postoje robią z tej trasy przyjemny spacer, a nie tylko podejście do konkretnego punktu.

W obie strony wycieczka najczęściej mieści się w około 2 godzinach, jeśli startujesz z Zakrętu Śmierci, albo w mniej więcej 2,5 godziny, jeśli wybierasz dłuższy czerwony wariant z miasta. To nadal rozsądny czas na spacer, ale już nie "krótki wyskok bez planu". Warto mieć przy sobie wodę i nie traktować trasy jak zwykłego przejścia po parku. To prowadzi nas do tego, co czeka na samej górze.

Co znajdziesz na szczycie, a czego lepiej się nie spodziewać

Na górze nie chodzi wyłącznie o sam punkt widokowy. Liczy się też atmosfera miejsca: ławki, przestrzeń do odpoczynku, schroniskowe zaplecze i widok, który w dobry dzień naprawdę robi różnicę. Z informacji miejskiego portalu turystycznego wynika, że działa tam bufet i mały sklepik, ale noclegów nie ma, więc jeśli planujesz dłuższy pobyt, lepiej założyć powrót do miasta tego samego dnia.

To nie jest baza noclegowa, tylko górski przystanek z panoramą. Ta różnica ma znaczenie, bo wiele osób przyjeżdża tu z myślą o "schronisku", a potem jest zdziwionych, że chodzi raczej o punkt na trasie niż pełną górską bazę z rozbudowaną infrastrukturą. Jeśli jedziesz z dziećmi albo planujesz przerwę na coś ciepłego, dobrze jest mieć w głowie właśnie taki model wizyty.

  • na miejscu można zrobić przerwę i usiąść z widokiem,
  • warto założyć, że obsługa gastronomiczna będzie skromniejsza niż w dużym schronisku,
  • noclegu nie traktuj jako realnego planu wyprawy,
  • największą atrakcją pozostaje panorama, a nie sama infrastruktura.

Skoro wiemy już, czego spodziewać się na szczycie, pozostaje pytanie najpraktyczniejsze: kiedy najlepiej tam iść i jak ubrać tę wycieczkę, żeby nie walczyć z pogodą.

Kiedy iść, żeby trafić na najlepsze warunki

Najbardziej komfortowe są dla mnie późna wiosna, lato i wczesna jesień. Latem masz najwięcej światła i najdłuższy dzień, ale też największy ruch w okolicy. Jesienią trasa bywa spokojniejsza, a widoki potrafią być bardzo czyste, choć trzeba uważać na mokre liście i śliskie zejścia. Zimą z kolei wycieczka nadal ma sens, ale tylko wtedy, gdy liczysz się z oblodzeniem i bierzesz poważnie pod uwagę raczki.

Pora roku Co jest plusem Na co uważać
Wiosna Mniej ludzi, świeża zieleń, przyjemny marsz Błoto po roztopach, mokry las
Lato Najłatwiejsza logistyka i najdłuższy dzień Upał w dolinie, większy ruch przy parkingach
Jesień Bardzo dobre światło i spokojniejsza trasa Śliskie liście, szybsze ciemności
Zima Cisza i surowy klimat gór Lód, wiatr, konieczność lepszych butów i raczków

W plecaku wystarczy podstawowy zestaw: buty z bieżnikiem, woda, lekka kurtka przeciwwiatrowa i coś do jedzenia, jeśli chcesz zatrzymać się dłużej. Nie polecałbym tej trasy w zwykłych sneakersach ani jako pierwszego zimowego wyjścia bez doświadczenia. To nadal łatwy szlak, ale łatwy nie znaczy bezpieczny w każdych warunkach. Nie traktowałbym też tej wycieczki jako wygodnej dla wózka dziecięcego, bo choć odcinki są proste, teren nadal pozostaje górski. A jeśli chcesz wykorzystać ten wypad lepiej niż tylko "wejść i zejść", warto połączyć go z kilkoma miejscami po drodze.

Jak połączyć wejście z kilkoma sensownymi przystankami

Najlepszy układ, jaki widzę, jest prosty: najpierw Zakręt Śmierci, potem wejście na szczyt, a po zejściu krótki spacer po Szklarskiej Porębie Górnej albo przerwa na kawę w mieście. Dzięki temu wycieczka nie kończy się nagle na parkingu, tylko zamienia się w pełniejszy dzień w Górach Izerskich. Jeśli masz trochę więcej energii, możesz też potraktować Wysoki Kamień jako jeden z punktów dłuższego spaceru po okolicy, zamiast robić z niego jedyny cel dnia.

Na trasie dobrze działają też krótkie postoje przy ciekawszych skałkach i punktach otwierających widok na dolinę. To nie jest teren, który trzeba "zaliczyć", tylko miejsce, które warto przeczytać spokojniej. Właśnie za to lubię takie wycieczki: pozwalają łączyć ruch, panoramę i zwykłą chwilę oddechu bez wielkiej logistyki.

  • jeśli masz mało czasu, wybierz żółty szlak i wróć tą samą drogą,
  • jeśli chcesz dodać trochę klimatu, zacznij od centrum miasta i wejdź czerwonym szlakiem,
  • jeśli jedziesz z kimś mniej wprawionym, nie komplikuj trasy dodatkowymi odbiciami,
  • jeśli planujesz wyjazd zimą, potraktuj warunki na podejściu jako ważniejsze niż długość samego szlaku.

W praktyce najwięcej zyskuje osoba, która nie próbuje zrobić z tej wycieczki wielkiej wyprawy. Wysoki Kamień najlepiej działa wtedy, gdy podchodzisz do niego jak do dobrze ułożonego, krótkiego dnia w górach: bez pośpiechu, z prostym planem i z miejscem na postój na szczycie.

Jak zrobić z tego naprawdę dobry półdniowy wypad

Jeśli miałbym zamknąć ten temat w jednym sprawdzonym układzie, wyglądałby on tak: start przy Zakręcie Śmierci, spokojne wejście żółtym szlakiem, dłuższy postój na szczycie i powrót bez dokładania zbędnych atrakcji. To prosty scenariusz, ale właśnie dlatego działa. Nie przepala Ci całego dnia, a daje bardzo konkretny górski efekt.

Ja brałbym ten kierunek bez wahania wtedy, gdy chcę zrobić krótką, ale sensowną wycieczkę, albo gdy mam w planie spokojny dzień z kimś, kto nie potrzebuje trudnej trasy, tylko wyraźnego celu. Wtedy ta góra po prostu działa. Jeśli chcesz, żeby wyjście było naprawdę udane, nie komplikuj go nadmiarem punktów po drodze, tylko zostaw sobie czas na sam szczyt, widok i spokojny powrót do miasta.

FAQ - Najczęstsze pytania

Najlepiej sprawdza się żółty szlak z okolic Zakrętu Śmierci. Wejście zajmuje około 50 minut, zejście około 45 minut, więc cała wycieczka zwykle mieści się w około 2 godzinach. To najwygodniejszy wariant na półdniowy spacer w górach.

Czerwony wariant jest dłuższy, ale nadal prosty logistycznie, bo zaczyna się w mieście. Na wejście trzeba liczyć około 1 godziny 20 minut, a na zejście około 55 minut. To dobry wybór, jeśli chcesz dojść na szczyt bez dojazdu do Zakrętu Śmierci i zrobić nieco dłuższy spacer.

Na szczycie są ławki, miejsce na odpoczynek oraz zaplecze gastronomiczne, w tym bufet i mały sklepik. Nie ma tam noclegów, więc lepiej planować powrót do miasta tego samego dnia. To punkt widokowy i przystanek na trasie, a nie pełna baza noclegowa.

Najwygodniejsze są późna wiosna, lato i wczesna jesień. Zimą trasa nadal ma sens, ale trzeba liczyć się z lodem i zabrać raczki. W plecaku warto mieć buty z bieżnikiem, wodę, lekką kurtkę przeciwwiatrową i coś do jedzenia; nie warto iść w zwykłych sneakersach.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

wysoki kamień góry izerskie szklarska poręba punkty widokowe zakręt śmierci

Udostępnij artykuł

Albert Szulc

Albert Szulc

Nazywam się Albert Szulc i od pięciu lat zajmuję się tematyką turystyki, przyrody oraz kultury Bieszczad. Moja miłość do tego regionu zaczęła się od rodzinnych wyjazdów, które z każdym rokiem stawały się coraz bardziej fascynujące. Zafascynowany pięknem bieszczadzkich krajobrazów oraz bogactwem lokalnej kultury, postanowiłem dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi. Piszę o różnych aspektach Bieszczad, od malowniczych szlaków turystycznych, przez unikalne gatunki roślin i zwierząt, aż po lokalne tradycje i zwyczaje. Zawsze staram się dostarczać rzetelne i zrozumiałe informacje, dokładnie weryfikując źródła oraz porównując różne punkty widzenia. Moim celem jest nie tylko inspirowanie do odkrywania tego wyjątkowego regionu, ale również ułatwianie zrozumienia jego złożoności i piękna.

Napisz komentarz

Komentarze

1
PA

PaulinaCharm

Ciekawy artykuł, chociaż mam pewne wątpliwości co do tej „najłatwiejszej” trasy. Z Zakrętu Śmierci to jest jednak dość strome podejście, zwłaszcza dla kogoś, kto nie chodzi regularnie po górach. Fakt, że to tylko dwie godziny, ale intensywność marszu ma znaczenie. Zastanawiam się, czy nie byłoby bardziej precyzyjne określić to jako najkrótszą trasę, a niekoniecznie najłatwiejszą pod względem profilu wysokości. Co do zaplecza gastronomicznego, to czy jest tam coś więcej niż tylko jakaś mała budka z herbatą i drożdżówkami? Bo jeśli planować tam cokolwiek więcej niż krótki postój, to warto wiedzieć, czego się spodziewać. Brak możliwości noclegu jest zrozumiały, bo to jednak nie schronisko z prawdziwego zdarzenia, ale informacja jest przydatna. Wspomniane „podstawowe górskie buty” to też kwestia interpretacji – dla jednych to będą adidasy, dla innych porządne trekkingi. Myślę, że warto byłoby sprecyzować, co autor ma na myśli, żeby uniknąć nieporozumień.